Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
25 postów 168 komentarzy

Kłamstwo przeminie,prawda nie zginie

Adam Zawrat - Prawda, cnota i sprawiedliwość z jednego pochodzą gniazda. Trudno dla nich znaleźć rymowanie.

Mieszanie prawdy z kłamstwem.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Niewątpliwie, Amerykanie dobrze ulokowali swojego szpiega, ale fakty są takie, że do tego typu tajemnic nikt z Polski nie miał dostępu, więc nie tylko ich nie opracowywał, ale i nawet o tym nie słyszał.

Kukliński nie znał planów mobilizacyjnych i wojennych Układu Warszawskiego.

Adam Zawrat.

Trudno znaleźć podobny do Polski kraj na świecie, w którym bezkarnie można manipulować opinią publiczną. Media w ręku kilku profesjonalistów  są w stanie w  naszym kraju zmusić znaczną część społeczeństwa do odrzucenia problemów i trosk i zajęcia się tematami drugo, a nawet trzeciorzędnymi. Niewątpliwie takim tematem dalekim od nurtującej nas rzeczywistości, jest podgrzewany przez pewną grupę zwolenników osoba znanego szpiega na rzecz CIA. Doszło nawet do tego, że 10 lat po jego śmierci, przeciwników nadmiernego uhonorowywania nazywa się agentami PRL-owskiej agentury. Jednym słowem mamy wszyscy nie tylko mówić, ale i myśleć zgodnie z wykładnią tych środowisk. Według ich oceny powinniśmy się wszyscy wstydzić, że dotychczas ich bohater nie został odznaczony Orłem Białym i mianowany na stopień generalski. Dla podkreślenia rangi i znaczenia tej szpiegowskiej działalności, w przypadku braku wydarzeń zasługujących  na medialne rozpowszechnienie, fakty zastępuje się niedopowiedzeniami, życzeniami i tzw. mijaniem się z prawdą.

Czytając w jednym z dzienników, że III wojna światowa wisiała na włosku i tylko dzięki polskiemu szpiegowi, który rzekomo-” doskonale znał plany mobilizacyjne, plany wojenne Układu Warszawskiego i strategię ataku, ponieważ sam przygotowywał kolejne warianty wojny z zachodem”- nie doszło do jej rozpętania. Niewątpliwie, Amerykanie dobrze ulokowali swojego szpiega, ale fakty są takie, że do tego typu tajemnic nikt z Polski nie miał dostępu,więc nie tylko ich nie opracowywał, ale i nawet o tym  nie słyszał.Oczywiście taka bzdura została napisana i przez laików przyjęta do wiadomości. Należy w tym miejscu również zaznaczyć, że nie jest prawda, by ten polski szpieg miał kiedykolwiek dostęp do polskich planów wojennych, bowiem zajmowane przez niego stanowisko szefa oddziału nie upoważniało, co do wglądu w te sprawy. Temat został szeroko opisany w innym artykule. Dlatego twierdzenie, że „Szczegółowe plany agresji sowieckiej przekazał USA płk Kukliński” jest nieprawdziwe.

W dalszej części artykułu autor przedstawia rzekomo odkryty scenariusz przyszłej wojny, w której jest mowa o 320 uderzenia jądrowych na obiekty NATO i odwetowe uderzenie na drugorzutowe wojska Związku Radzieckiego na rubieży Wisły oraz zadaniach Wojska Polskiego w przyszłej wojnie. Otóż i w tym wypadku jest to mijanie się z prawdą, bowiem według wiarygodnych źródeł był to jeden z wariantów ćwiczeń dowódczo-sztabowych wysokiego szczebla, a w których pułkownik K uczestniczył. Jednak między ćwiczeniem ,a planami wojennymi jest wielka różnica i zapisywanie tego „odkrycia” na konto „bohatera” jest manipulacją.

Zapewne w roku 1973 odbywały się ćwiczenia wojsk Układu Warszawskiego, ale wielką bzdurą jest pisanie o tym, by 2 miliony żołnierzy ćwiczyły atak na Zachodnią Europę. Wystarczy trochę policzyć i pomyśleć. No, ale co się nie robi dla sensacyjności artykułu, zwłaszcza, gdy się nie ma zielonego pojęcia o takich przedsięwzięciach. Politowania godne są też informacje osobistych zasługach pułkownika K w czasie takich ćwiczeń, w których jego geniusz został odkryty przez generała Ustinowa / ministra obrony ZSRR /. Trzeba wiedzieć przy tym, że Ustinow był Marszałkiem, a na planach operacyjnych nie znał się, ponieważ był  umundurowanym cywilem, więc i tej reszty z poklepywaniem też nie było. Nigdy też nie było na takich ćwiczeniach 40 metrowych map.

Czytając tego typu artykuły, iż informacje pułkownika K były przełomem w polityce USA należy również zauważyć, że jest nieprawdopodobnym, by takie mocarstwo jak USA opierało w tym czasie swoje decyzje na doniesieniach jednego polskiego szpiega.

Reasumując, cały ten artykuł Piotra Bączka jest jednym wielkim zbiorem domysłów, życzeń i przeinaczeń. Jeżeli nawet dane dostarczone przez polskiego szpiega były cenne, to nie upoważniają do twierdzenia, że doprowadziły do zatrzymania komunistycznego marszu i spowodowały rozbrojenia sowieckiego straszaka nuklearnego. Wszyscy przecież dobrze wiedzą, że Związek Radziecki przegrał wyścig zbrojeń, ponieważ nie wytrzymał rywalizacji na polu gospodarczym.

Pułkownik podający głównym uczestnikom obrad dokumenty do podpisu, nigdy nie może być zaliczony do uczestników tych obrad. Wówczas był taki zwyczaj, a obecnie czynią to sekretarki.  Funkcja ta pozwoliła mu niewątpliwie do skopiowania zawartych tam treści i przekazania ich swoim mocodawcom. Jeżeli ten fakt jest zbyt mało ważny do tworzenia historii, to świadczy o słabości tej historii.

Chór wielbicieli wzywający władze RP do przyznania pułkownikowi K Orła Białego i stopnia generała, powinni być cierpliwi, bowiem w ostatnich dwóch dekadach zarówno stopień generalski, jak i to najwyższe polskie odznaczenie na tyle zdewaluowały się poprzez awansowanie i odznaczanie ludzi miernych, a często wręcz niezasługujących, że  nie zasługuje na specjalną uwagę.  

Adam Zawrat.

 

KOMENTARZE

  • Śp. Pułk. Ryszardowi Kuklińskiemu Wielkiemu Bohaterowi Polski
    Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a Światłość Wiekuista niechaj mu świeci na wieki. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym . Amen

    http://www.youtube.com/watch?v=ZA6buQEk9KY
  • W okresie PRL Polsce groziła nuklearna zagłada !
    http://szeremietiew.blox.pl/resource/Image_20120307144528.jpg

    „W celu możliwie szybkiego wyprowadzenia Danii z wojny należałoby dokonać uderzeń atomowych

    na miejscowości Esbjerg (ważny punkt strategiczny w systemie NATO) oraz Roskilde (wyspa Zelandia), a następnie poprowadzić szeroką akcję propagandy specjalnej, mającej na celu pogłębienie powstałej paniki, ostrzeżenie wojsk i ludności cywilnej Danii przed następstwami dalszego oporu oraz zagrożenie, że w wypadku kontynuacji wojny nastąpią dalsze uderzenia atomowe."

    Z referatu dowódcy Frontu Polskiego gen. Zygmunta Duszyńskiego (1961)

    Plany wojny UW z NATO odtajnione przez ministra obrony R. Sikorskiego
    Oficjalna doktryna Układu Warszawskiego zakładała niedopuszczenie do wybuchu wojny – nie tylko jądrowej, ale także konwencjonalnej. Zapewniano o woli rozwiązywania wszelkich spornych spraw na drodze pokojowej, środkami politycznymi. Jednocześnie blok sowiecki starał się zachować co najmniej wojskową równowagę (a starano się osiągnąć przewagę) oraz utrzymywać własne siły zbrojne na tzw. poziomie niezbędnym do skutecznej obrony. Zakładano, że w razie wybuchu wojny przy początkowym ograniczonym użyciu środków rakietowo – jądrowych następnie będzie miała miejsce eskalacja działań. I wówczas wojna ogarnie swym zasięgiem nie tylko Europę, ale także inne kontynenty – nabierze charakteru totalnego i stanie się powszechną wojną jądrową, trzecia wojną światową.
    Wobec znacznej przewagi bloku sowieckiego w broni pancernej, po stronie natowskiej zakładano powstrzymanie ataku czołgów ze wschodu wyprzedzającym uderzeniem jądrowym. Przy czym po stronie sowieckiej zdawano sobie sprawę, że już sama koncentracja wojsk w ugrupowania zdolne do wykonania ataku mogła sprowokować NATO do uderzenia bronią jądrową. Tę reakcję NATO strona sowiecka przedstawiłaby jako agresję militarną Sojuszu Północnoatlantyckiego uzasadniającą konieczność jej odparcia. Uwzględniając taką okoliczność należy stwierdzić, że sprowokowanie Zachodu do użycia broni jądrowej było możliwe. Warunkiem jednak podjęcia decyzji o prowokacji musiałoby być przekonanie władz ZSRR, że dysponują przewagą zapewniająca zwycięstwo w wojnie nuklearnej z Zachodem. Takiej pewności nigdy na Kremlu nie było. Dlatego ani w czasie sowieckiej blokady Berlina Zachodniego (1948-49), ani w czasie wojny koreańskiej (1950-1953), czy w czasie kryzysu kubańskiego (1962), nie wspominając już o wojnie wietnamskiej (1961-1975), trzecia wojna światowa nie wybuchła.
    Biorąc to pod uwagę można przyjąć, że zapewnienia kolejnych sowieckich genseków, iż Sowiety nie zamierzają atakować państw zachodnich były szczere bo … wojska UW nie miały nieodzownej przewagi nad siłami NATO. Tam gdzie przywódcy ZSRR byli pewni swej przewagi militarnej bez wahania stosowali siłę.
    Przykładem może być interwencja wojsk sowieckich w czasie powstania berlińskiego w czerwcu 1953 r. (doszło do starć zbrojnych na terenie Berlina i 272 innych miejscowości w NRD). Powstania węgierskiego X-XI 1956 r., gdzie w walkach z armią sowiecką zginęło 32 tys. powstańców węgierskich, a 2 tys. komuniści zamordowali po stłumieniu oporu. Wreszcie interwencja wojsk UW (bez udziału Rumunii) dla unicestwienia wolnościowego zrywu Czechów w czasie praskiej wiosny (VIII 1968 r.) i wreszcie sowiecka interwencja zbrojna w Afganistanie (1979-89) – zginęło 1,5 – 2 mln Afgańczyków i ok. 15 tys. żołnierzy rosyjskich.
    W bloku sowieckim obowiązywała tzw. doktryna Breżniewa „ograniczonej suwerenności” nakazująca „socjalistycznym” państwom Europy Środkowej, Kubie, Mongolii i Wietnamowi podporządkowanie się ZSRR.
    Z analizy materiałów szkoleniowych UW można wnosić, że planując działania wojenne rozważano w szczególności sposoby reakcji na koncepcję „strategii wysuniętych rubieży” obwiązującą w NATO dla obszaru Europy środkowej i Cieśnin Duńskich – sformułowaną przez RFN i przyjętą przez gremia decyzyjne NATO w 1965 r. NATO przewidywało także, iż obronne działania na terytorium RFN, będą poprzedzone uderzeniami jądrowymi na cele znajdujące się na terytoriach państw Układu Warszawskiego. Zakładano, że następnie siły NATO przeniosą działania bojowe poza Łabę (na terytorium NRD) i na wschód od Odry (obszar PRL). W NATO przewidywano zniszczenie celów znajdujących się głównie na terenie NRD i PRL – ten obszar stanowił bazę dyslokacji sowieckich wojsk przeznaczonych do ataku i tam były obiekty o znaczeniu operacyjnym i strategicznym. Wprawdzie z punktu widzenia ówczesnych poglądów obowiązujących w dowództwach natowskich scenariusz ewentualnej wojny jądrowej na terenie Europy nie musiał prowadzić do konfliktu globalnego („strategia elastycznego reagowania”), jednak mimo to Polska byłaby obszarem, na który spadłoby wiele bomb i rakiet z głowicami jądrowymi. W dowództwie LWP przewidywano, że na Polskę spadnie 450-650 ładunków jądrowych o mocy do 110 Megaton (1 megatona stanowi równowartość wybuch jednego miliona ton trotylu). Bomba zrzucona na Hiroszimę miała moc 15 kiloton (kilotona = jeden tysiąc ton trotylu). Oceniano, że co najmniej 100 tys. km2 terytorium PRL znajdzie się w strefie skażeń promieniotwórczych. Były to bardzo optymistyczne założenia.
    Schemat uderzeń BMR na terytorium PRL powstał w oparciu o źródła polskie. Mógłby on wyglądać inaczej, gdyby skorzystać z amerykańskich „Primary Targets”. Jednak odnosząc się do zachowania władz PRL należało uwzględnić, że nie mogły one posługiwać się amerykańskim planami, bo ich nie znały.
    Skutkiem opisanego ataku byłyby straty nie tylko wśród wojsk Układu Warszawskiego, w tym zwłaszcza LWP, ale także wśród polskiej ludności cywilnej. Według szacunkowych danych, na terytorium Polski, w krótkim bardzo przedziale czasowym, mogło zginąć wg Stockholm International Peace Research Institute (SIPRI) nawet 10 mln osób.
    Liczba zabitych obywateli PRL w ciągu kilku dni wojny nuklearnej byłyby dwukrotnie wyższa od polskich strat ludnościowych w latach drugiej wojny światowej.Znaczne byłyby też ilości osób porażonych promieniowaniem, zatruciami, co prowadziłoby do licznych chorób, zgonów i tym samym zwiększenia liczby przypadków śmiertelnych w dłuższych odcinkach czasowych.
    Pod koniec lat 80. w dowództwie sił zbrojnych UW zaczęto rozważać obronny wariant odparcia ewentualnego ataku sił NATO. Jednak podstawą działań obronnych miały być nadal uderzenia jądrowe na siły przeciwnika oraz kontrofensywa zgrupowaniami własnych wojsk. Nadal nie rezygnowano z operacji zaczepnych. Obrona miała na celu nie tyle odparcie natarcia sił przeciwnika, ale zyskanie na czasie, zaoszczędzenie sił i … przeprowadzenie kontrofensywy. Z dokumentów przejętych po armii byłej NRD wynika, że jeszcze do drugiej połowy lat 80. plany strategiczne UW przewidywały po wstępnej fazie wojny obronnej przejście do kontruderzenia. Następnie zamierzano w 13 -15 dni opanować terytoria do wschodniej granicy francuskiej i w kolejne 30 – 35 dni zająć pozostałą część Europy Zachodniej.
    Zasadnicza zmiana w poglądach doktrynalnych UW, w tym także w odniesieniu do zadań jakie miały realizować siły zbrojne PRL, nastąpiła dopiero w 1988 r. Wówczas w pierwszej kolejności zaczęto uwzględniać użycie broni konwencjonalnej, w tym nowoczesnych systemów rozpoznawczo – uderzeniowych. Nie ulega jednak wątpliwości, że to „złagodzenie” zamiarów dowództwa UW wynikało ze zmian jakie zachodziły w sferze politycznej. W lipcu 1989 r. odbył się szczyt Układu w Bukareszcie, gdzie uznano, że państwa UW mają prawo do samodzielnego kształtowania swojej polityki. Oznaczało to odejście od doktryny Breżniewa zmuszającej państwa UW do uległości wobec Kremla. Wymuszone czynnikami zewnętrznymi zmiany wskazywały nie tylko na przewartościowaniu większości planowanych działań z zaczepnych na obronne. Odtąd pierwszy raz określono terytorium NRD jako przedpole walk obronnych, a nie rejon wyjściowy do natarcia dla przełamania linii obronnych NATO na zachodzie. Także w LWP rozważano obronę na terytorium własnym, wzdłuż Nysy Łużyckiej, Odry i wybrzeża Bałtyku, a więc na zachodniej i północnej granicy PRL. Jednak ta zmiana wariantu działań wojennych nie eliminowało występującej nieustannie groźby zniszczenia Polski. Mimo zmiany charakteru prognozowanych działań wojennych na terenie Polski nadal pozostawały obiekty o znaczeniu strategicznym, które musiały stać się celem ataku sił jądrowych strony przeciwnej.
    O roli i zadaniach Frontu Polskiego – zakładając, że zostałby on utworzony – przesądzało jego miejsce w ugrupowaniu strategicznym na Zachodnim Teatrze Działań Wojennych.

    Operacja zaczepna Frontu Polskiego
    W polskich planach wariantem podstawowym było przewidywane użycie wojsk Frontu w drugim rzucie strategicznym dla obrony sytuowanej wzdłuż zachodniej granicy PRL. Natomiast w drugim wariancie zakładano wykonanie tymi siłami uderzenia strategicznego. Rozważano też możliwość przejścia do przeciwnatarcia, nie określając jego głębokości. Działaniom tym stawiano jako cel: zerwanie operacji zaczepnej przeciwnika, rozbicie jego zgrupowań, opanowanie ważnych rubieży i stworzenie dogodnych warunków do rozpoczęcia strategicznej operacji zaczepnej.
    Obszar Polski stanowił ważny rejon strategicznego rozwinięcia, przegrupowania i zaopatrywania wojsk działających na froncie zewnętrznym. Z geostrategicznego położenia Polski wynikało, że w razie ewentualnej wojny jej skutki obejmowałyby cały obszar kraju. A to oznacza, że wśród państw należących do UW, w razie wybuchu wojny Polska była narażona na nieomal całkowite unicestwienie uderzeniami bronią masowego rażenia.
    Z niebezpieczeństwa zmasowanego uderzenia środkami nuklearnymi – przy każdym wariancie działań wojennych – musiało zdawać sobie sprawę ówczesne dowództwo sił zbrojnych i władze PRL. Jednak ich główną troską było przygotowywanie systemu obrony powietrznej, wojsk Obrony Terytorialnej i formacji Obrony Cywilnej dla zapewnienia swobody ruchu wojsk operacyjnych – zabezpieczenia ich przegrupowania i operacyjnego rozwinięcia. W planach wojennych zakładano przede wszystkim przedsięwzięcia w razie uderzeń na lotniska, przeprawy i węzły komunikacyjne. Przyszłe działania obronne były ukierunkowane na zapewnienie bezkolizyjnego przegrupowania wojsk sowieckich przez terytorium PRL. Nie poświęcano należytej uwagi przygotowaniu zabezpieczeń chroniących ludność cywilną przed atakami Bronią Masowego Rażenia. Mimo dużej skali zagrożenia nie podjęto istotnych działań w celu stworzenia powszechnej sieci schronów dla ludności i wyposażania jej w niezbędne środki ochrony. Pod tym względem Polska, mimo największego zagrożenia broniami masowego rażenia, miała najgorsze wskaźniki nie tylko w porównaniu do Europy Zachodniej, ale także w gronie państw Układu Warszawskiego. Do tego pewne prace podjęte w tej dziedzinie w latach 50. zostały następnie przerwane.
    Z przeprowadzonych ocen wynikało, że NATO, w obawie przed zmasowanym atakiem wojsk pancernych i zmechanizowanych przeciwnika, będzie dążyło do sparaliżowania tego ataku uruchamiając środki przenoszenia broni jądrowej i uderzając wyprzedzająco w przygotowane do działań siły lądowe bloku sowieckiego. Że tak będzie zdawano sobie sprawę w kierownictwie UW. Rozbudowywane systemy ostrzegania pozwalały uzyskać informacje o ewentualnych odpaleniach rakiet z głowicami jądrowymi przeciwnika, co dawało kilkanaście minut czasu na reakcję. W dowództwie UW zakładano, że w ciągu 15 minut od podania sygnału 10% stanów lotnictwa bojowego wystartuje do wykonania kontruderzeń; a następnie w ciągu paru godzin miało atakować kolejne kilkaset samolotów. Równolegle miała być użyta własna broń rakietowa z głowicami jądrowymi i konwencjonalna broń precyzyjnego rażenia.
    Składy broni nuklearnej wg danych NATO
    Blok sowiecki miał więc czas na odwet nuklearny, ale trudno było sądzić, aby w ciągu kilkunastu minut można było ewakuować ludność polskich miast, na które spadłyby rakiety i bomby z głowicami jądrowymi wystrzelone na Zachodzie. Ten problem nie zajmował jednak zbytnio uwagi kierownictwa politycznego i dowództw wojskowych UW.
    Przedstawiony wyżej wariant działań wojennych był przedmiotem ćwiczeń operacyjno-strategicznych o tzw. zasięgu układowym. Scenariusze tych ćwiczeń, z drobnymi zmianami, były w latach 70. i 80. podobne. Zwykle dla podkreślenia ich „obronnego” charakteru ćwiczenia rozpoczynały się od stwierdzenia zagrożenia wojennego i napaści sił NATO.
    Żołnierze LWP przebrani za amerykańskich na ćwiczeniach UW.
    Przyjmowano, że wojska napastnika wedrą się na głębokość 30-50 km – w głównej mierze na terytorium NRD. W odpowiedzi wojska UW miały zatrzymać to natarcie i przejść do kontruderzenia – do działań zaczepnych. W toku ćwiczeń, na różnych etapach realizacji zamierzeń, zakładano przejście do działań z użyciem broni jądrowej bezpośrednio na polu walki. Skala uderzeń jądrowych była tak dobierana, aby wojska własne, po zabiegach specjalnych i przegrupowaniach, mogły wznowić działania bojowe. Stąd często ćwiczonym zagadnieniem było usuwanie skutków uderzeń jądrowych. Tematyka przeprowadzonych ćwiczeń, mimo akcentowania ich obronnego charakteru, świadczyła o hołdowaniu zasadzie, że najlepszą formą obrony będzie atak. Przewidywano m.in. lotnicze i rakietowe wsparcie operacji obronnych, a następnie zaczepnych – wprowadzanie do bitwy zgrupowań uderzeniowych, tzw. operacyjnych grup manewrowych , forsowanie przeszkód wodnych oraz osłonę i wsparcie ze strony wojsk powietrzno-desantowych. Rozważano też wariant użycia broni masowego rażenia, w tym oceniano skutki rażenia broni neutronowej oraz bojowych środków chemicznych przeciwnika. Przeprowadzano ćwiczenia lotnicze i morskie (we wszystkich uczestniczyły jednostki lotnictwa myśliwskiego, obrony przeciwlotniczej, oddziały radiotechniczne i inne służby).
    Do ataku na Danię stworzono w LWP jednostki desantu morskiego
    Desanty, forsowanie przeszkód wodnych, a przede wszystkim wprowadzanie operacyjnych grup manewrowych, świadczyło o przygotowaniach do operacji zaczepnych. Głębokość działania grup w pierwszej fazie wojny obejmowało całe terytorium Niemiec Zachodnich i sięgało do wschodniej granicy Francji. Przy tym cały czas liczono się, że potencjalnymi obiektami uderzeń bronią jądrową strony przeciwnej będą zgrupowania armii drugiego rzutu LWP. Także obiekty armii sowieckich drugiego rzutu i zabezpieczające działania jednostki wojsk rakietowych oraz bazy zaopatrzenia materiałowego (logistyka stacjonarna).
    Największe nasilenie ćwiczeń z przewidywanym przejściem do działań z użyciem broni jądrowej (średniej i małej mocy) odnotowano w latach 70. Prowadzone z dużym rozmachem preferowane w tym czasie działania zaczepne uzależnione były od uderzeń jądrowych na siły przeciwnika. Uderzenia te miały zapewnić ruch własnych wojsk na terytorium wroga. Planowano kilka do kilkunastu uderzeń jądrowych na dobę (średniej i małej mocy, w tym także uderzeń neutronowych) wykonywanych na korzyść własnych nacierających dywizji i brygad. Uderzenia te miały zapewnić oszałamiające tempo natarcia – 100 i więcej kilometrów na dobę walki. Takie też normy były zapisane w obowiązujących wówczas regulaminach walki. Zakładano, że powietrzny ładunek jądrowy o mocy 20 kt będzie zdolny zniszczyć siły ekwiwalentnego batalionu. Po kilku uderzeniach i upływie 4-6 godzin planowano tworzenie zgrupowań zbiorczych i kontynuację działań zaczepnych przez siły główne poszczególnych jednostek. Ten optymistyczny zamiar obniżał poczucie zagrożenia ćwiczących i kształtował nieprawdziwe wyobrażenie pola walki po użyciu broni jądrowej. Ponadto na wysokich szczeblach dowodzenia w Układzie Warszawskim w zasadzie nie zajmowano się problemem strat i pomocy dla ludności cywilnej. W dowództwie LWP np. uważano, że jest to zbędne skoro większość rejonów ćwiczeń i przyszłych walk obejmowała obszar na zachód od linii Nysy Łużyckiej i Odry, poza granicami Polski.
    Wysokie tempo natarcia mogło być osiągnięte jedynie w wypadku natychmiastowego skierowania wojsk własnych w miejsca wykonanych uderzeń jądrowych, aby uniemożliwić wojskom przeciwnika zablokowanie luk powstałych w obronie. Takie działanie oznaczało narażenie żołnierzy własnych wojsk na promieniowanie. A tzw. straty radiacyjne, jakie mogły wówczas powstać, stawiały pod znakiem zapytania realizację optymistycznych planów rozwijania natarcia. Jednakże analiz skutków takiego zamiaru nikt wówczas nie prowadził.
    W myśleniu dowódców i sztabów bloku sowieckiego dominowała jedna zasada: szybkie tempo natarcia dzięki użyciu broni jądrowej, za każdą cenę, także za cenę życia i zdrowia własnych żołnierzy. Na takie traktowanie tej problematyki pozwalał brak regulacji definiujących dopuszczalne progi napromieniowania żołnierzy. Przyjęte ograniczenia sprowadzały się do pewnych zaleceń wymienianych w instrukcjach. Te instrukcje były jednak zatwierdzane przez wojskowych zajmujących niższe szczeble w hierarchii stanowisk służbowych, a więc tym samym znajdujące się w nich zalecenia nie miały mocy wiążącej. Z czasem zagadnienie zostało dostrzeżone przez ekspertów, czego wyrazem była próba wprowadzenia do oceny zdolności bojowej wojsk tzw. czynnika radiacyjnego. Propozycja ta nie została jednak potraktowana ze zrozumieniem przez dowódców wyższych szczebli.
    Przełomem w docenieniu niebezpieczeństwa skutków promieniowania stały się dopiero doświadczenia po awarii elektrowni atomowej w Czarnobylu (1986 r.). Okazało się wówczas, że przyjęte wyjątkowo dla tej akcji tzw. bezpieczne poziomy napromieniowania (bezpieczniejsze od obowiązujących w wojsku) okazały się niewystarczające. Efektem było ponad 600 tys. napromieniowanych (głównie powołanych do akcji żołnierzy rezerwy b. ZSRR). Ludzie ci w rezultacie „bezpiecznego” podobno napromieniowania okazali się nieprzydatni do dalszych działań, a w okresie późniejszym, jako osoby z trwałym uszkodzeniem zdrowia, uzyskali uprawnienia do roszczeń rentowych wobec państwa.
    W powojennych dziejach Polski okres tzw. zimnej wojny był szczególnie niebezpieczny. Gromadziły się bowiem negatywne następstwa wynikające z warunków geopolitycznych oraz związane z położeniem geostrategicznym PRL, jako zaplecza frontu sił UW. Tymczasem narastający konflikt Wschód – Zachód stwarzał realną groźbę masowego użycia broni jądrowej. Skutki jej użycia doświadczyłaby zwłaszcza Polska. Naród polski nie miał żadnych możliwości przeciwdziałania temu zagrożeniu skoro znalazł się w państwie o ograniczonej suwerenności. W Polsce nie było niezbędnych informacji mogących stanowić podstawę do sformułowania realistycznej oceny zagrożeń. Władze PRL miały zresztą symboliczny dostęp do planów strategicznych Układu Warszawskiego, zwłaszcza dotyczących użycia sił rakietowo – jądrowych. Mimo to można zakładać, że zdawały sobie sprawę z istniejących zagrożeń i ukrywały je. Jest to bardzo prawdopodobne, gdy prześledzimy próby zatajenia prawdy w czasie katastrofy elektrowni atomowej w Czarnobylu. Taka postawa ośrodków decyzyjnych państwa i wojska miała też negatywne przełożenie na świadomość dowódców niższych szczebli, którzy nie zdawali sobie w pełni sprawy z grożącego żołnierzom niebezpieczeństwa.
    Część kadry zawodowej wojska potrafiła przeprowadzać analizy oparte o dostępne szczątkowe dane i wykorzystywać tę wiedzę w propozycjach zmniejszenia ewentualnych strat. Próby nie przynosiły istotnych efektów wobec niechętnego stanowiska na wyższych szczeblach dowodzenia LWP. Podkreślana dziś pewna polska niezależność w sprawach obronności w okresie PRL była w istocie iluzoryczna. Dowodzi tego nie tylko kwestia tak zasadnicza jak możliwość samodzielnej oceny skali zagrożenia nuklearnego, ale chociażby niepowodzenie wprowadzenia do sił zbrojnych PRL polski regulamin walki.
    Trudności gospodarcze i wraz z tym brak możliwości sprostania rozwojowi techniki wojskowej po stronie NATO zmusiły blok sowiecki do obniżania poziomu wyścigu zbrojeń i zmiany doktryny wojennej z zaczepnej na obronną. Ta zmiana i minimalizowanie roli broni jądrowej w wojnie nie wynikała jednak z polityki „pokojowego współistnienia”. Gdyby takie rzeczywiście były przesłanki to wprowadzono by przepisy dotyczące zapewnienia większego bezpieczeństwa radiologicznego żołnierzy. Nie zrobiono tego. Co więcej władze PRL nie ratyfikowały też przyjętych w 1977 r. Pierwszego i Drugiego Protokołu Dodatkowego do Konwencji Genewskich z 1949 r., a dotyczących ochrony ludności cywilnej. Ratyfikacja tych międzynarodowych aktów prawnych nastąpiła dopiero po odzyskaniu przez Polskę suwerenności państwowej.
    W razie wybuchu trzeciej wojny światowej siły zbrojne PRL walczyłyby wbrew polskiemu interesowi narodowemu – zwycięstwo sowieckie oznaczało utrwalenie stanu niewoli. Udział LWP w wojnie z NATO stwarzał ponadto śmiertelne zagrożenie dla istnienia narodu polskiego. Doszłoby też do całkowitego zniszczenia polskiej gospodarki i infrastruktury. Unicestwieniu uległ by wielowiekowy dorobek kultury narodowej.
    http://3obieg.pl/lwp-contra-nato-cz-4
  • Sa rzeczy wazniejsze od zdrajcy.
    Jeżeli myślicie ze temat wątpliwej postaci Kuklińskiego jest ważny więc tu macie prawdziwie dla was ważny temat.
    (mój wpis z pod innego postu)

    :"Tu macie swoją niepodległość i waszego Pułkownika.

    "Kluby PO i PSL zamierzają złożyć w Sejmie projekt zmian w konstytucji uniemożliwiających prywatyzację Lasów Państwowych. Szefowie obu klubów Rafał Grupiński i Jan Bury zapowiedzieli na środowej konferencji prasowej, że będą apelowali o poparcie projektu do wszystkich posłów. Obaj chcieliby, aby projekt trafił do Sejmu jeszcze w lutym. Zmiany w konstytucji w sprawie lasów zapowiadał w styczniu premier Donald Tusk."
    Przypominam że partie te mają większość i czy PiS jest farbowany czy nie nie gra tu roli. PO i PSL z dodatkiem odszczepieńców wystarczy aby to przegłosować."

    Zapieprzą wam ostatnią zdawało by się narodową "świętość" a wy dalej
    myślcie czy Pułkownik jest podobny do Wołodyjowskiego!?.
  • @DelfInn 17:17:47
    Czy pan w ogóle ten tekst przeczytał przed zamieszczeniem go jako komentarza, czy odpowiedział pan sobie przed tym, na jedno pytanie, kto i gdzie i na terenie, którego kraju miał przeprowadzić ten wyprzedzający atak nuklearny? I czy to przypadkiem nie byli Amerykanie, a tym krajem nie była Polska?

    I czy tak postępują jakoby przyjaciele, którzy najpierw nas oddali w strefę wpływów sowieckich, zdradzili nas, wiedząc o tym, że Polacy są pod zwyczajną sowiecką okupacją, a na narodzie polskim są przeprowadzane masowe zbrodnie, i że w Polsce prawie do końca lat 60-tych, tak naprawdę trwało powstanie antykomunistyczne?

    Dlaczego ludzie nie potrafią czytać tekstów innych ze zrozumieniem?
  • @Stara Baba 17:31:09
    ...a co lasy mają wspólnego z pułkownikiem Kuklińskim ???

    ...przecież Trynkiewicz -szoł jest do tego wyprodukowane, aby zasłonić sprzedaż lasów...sorki ,ale wszyscy, którzy linczują Pułkownika po śmierci to zwykłe cmentarnne hieny, wrzucające wszystko, aby obarczyć winą za całe zło w Polsce Kuklińskiego...ciekawe, czy każdy jazgoczący ćwok, który gdaka o winie Kuklińskiego potrafiłby 10 lat żyć w takim stresie ...i to w imię czego, w imię utraty swoich synów...dajcie se już spokój, nie potraficie uszanować zmarłych i jazgoczecie na trumnach...
  • @trybeus 17:48:44
    Sam tam poszedł nikt go do tego nie zmuszał, nikt mu nie dał takiego rozkazu, aby tam iść i działać na szkodę Ruskich, wręcz przeciwnie przez wiele lat służąc komuchom z tego korzystał zwiedził świat, w tym Rosję i Wietnam, a na trumnach innych ludzi, to wam elektoratowi pisowskiemu często zdarza się na nich tańczyć, więc przestań wypisywać głupoty.

    To co tam w tym polskojęzycznym parlamencie czyni patriotyczny PiS, czy nie dyskutuje w kawie na ławie o Trynkiewiczu, zamiast dyskutować o planowanych tzw. prywatyzacjach Lasów Państwowych, LOT-u i Poczty Polskiej?
  • @Paweł Tonderski 17:55:30
    ...czy ty człowieku potrafiłbyś ruszyć mózgiem w takim wypadku, kiedy widzisz, że planują ci obrócić Ojczyzne w perzyne...czy potrafiłbyś tak dziesięć lat żyć ze świadomością śmierci przez wrzucenie żywcem do hutniczego pieca ?
    ...sam napisałeś, że sam tam poszedł, sam nawiązał kontakt...nikt go nie werbował...czy nie widzisz qrwa różnicy, czy masz zadanie do spełnienia, aby zdezawuować temat hę?

    ...ciesz się dziś dziećmi, wnukami zdrowymi...nie napromieniowanymi, nie kalekami, nie potworkami popromiennymi...ciesz się i nie zawracaj dupy...
  • @trybeus 17:48:44
    "wrzucające wszystko, aby obarczyć winą za całe zło w Polsce Kuklińskiego..."
    Mala korekta. Nawet Kuroń miał większy wpływ na losy Polski niż Kukliński. Teraz to Pan sam robi jaja ze swojego bohatera (nie mojego).


    "dajcie se już spokój, nie potraficie uszanować zmarłych i jazgoczecie
    na trumnach..."

    To nie przeciwnicy jazgoczą nad jego trumna. To ci którzy na sile wywołali jego sprawę i chcą na przekór większości zrobić z tego człowieka bohatera. Czy zaprzecza pan ze to nie jego zwolennicy "obudzili" nieboszczyka? Czy to my zamieszczamy artykuły po mediach
    czy ludzie chcący go sztucznie podnieść do piedestału?
  • @trybeus 18:12:59
    Po ataku nuklearnym przeprowadzonym na terenie Polski przez twoją hamerykę i NATO z Polski nie pozostałby kamień na kamieniu, i żadna perzyna by też nie ostała, a ty dzisiaj nie pisał byś swoich bredni o przyjacielskiej Ameryce i bohaterze Kuklińskim.

    To ty pomyśl, zamiast wypisywać mesjańskie pierdoły, a jak chcesz walczyć za Amerykę to idź, tylko rób to w swoim imieniu, a nie w imieniu całej Polski. I z podwójnego agenta nie rób polskiego bohatera narodowego.
  • @Paweł Tonderski 18:19:50
    Po ataku nuklearnym przeprowadzonym na terenie Polski przez twoją rassiju i UW z Polski nie pozostałby kamień na kamieniu, i żadna perzyna by też nie ostała, a ty dzisiaj nie pisał byś swoich bredni o przyjacielskiej Rosji i zdrajcy Kuklińskim.

    To ty pomyśl, zamiast wypisywać turańskie pierdoły, a jak chcesz walczyć za Rosję to idź, tylko rób to w swoim imieniu, a nie w imieniu całej Polski. I nie rób z polskiego bohatera narodowego, podwójnego agenta.
  • @Paweł Tonderski 18:19:50
    ..powiem ci tak ...dawaj dowody, mapki, plany nuklearnego ataku na Polskę przez hamerykę...opisz to dokładnie ze szczegółami, a nie rób wrzutek...

    ...pytanie zasadnicze...dałbyś radę przez dziesiąć lat żyć w stresie i wizji śmierci w piecu hutniczym i narażając swoją rodzinę na smierć...w celu wyższym, jakim jest Ojczyzna ???

    ...nie dałbyś rady...to jest tylko dla Orłów, a nie dla ruskich szczekaczy...którzy nigdy nie mówią prawdy i zawsze działają podstępnie, gnidy bez honoru, którzy bali się swoich ofiar nawet po śmierci...dlatego chowali ich w miejscach, aby nikt ich nie znalazł, aby nikt nie znalazł dowodu na winy ruskich, żydokomuszych oprawców...
  • @DelfInn 18:49:08
    W planach sowieckich przy wybuchu takiej wojny nie był taki atak na Polskę przygotowywany, mieliby swoich ludzi bombardować i swoje wyrzutnie rakiet z głowicami jądrowymi, swoje wojsko, i składy bomb atomowych, pisowska elito intelektualna zacznijcie myśleć. Szaniawski twierdzi, kolejny wasz bohater narodowy, że takie wyrzutnie ruskich znajdowały się na terenie Polski.

    To nie Ruscy mieli to uczynić w razie wybuchu wojny jądrowej, tylko i wyłącznie Amerykanie.
  • @trybeus 19:16:12
    Nie muszę, już za mnie takie wyprodukował Szaniawski i kolejny wasz autorytet Ścios. :))))
  • @Paweł Tonderski 19:18:21
    sp,

    Jeżeli by zbombardowali Polskę swoje bezpośrednie zaplecze, to kogo by potem zniewalali, jakby przeszli do ataku na Zachód Europy, gdyby z Polski uczynili pustynię nuklearną. Przecież ich celem było zajęcie zachodniej Europy! Tak, czy nie?

    Wiem, że u was z pomyślunkiem ciężko i to co wam wasi pomazańcy naklepią przyjmujecie bez chwili zastanowienia, jako pisowską prawdę objawioną, choćby to był największy idiotyzm. :))))
  • @Paweł Tonderski 19:22:02
    A czy tzw. "Ścios" to nie jest przypadkiem "ałtorytet" wyprodukowany przez Trotylewicza?
  • To bardzo dobrze się stało,
    że pewien portal wziął pod opiekę WSI, czubków i nawiedzonych. Człowiek wchodzi, patrzy i już wie, że jest w miarę normalny:-)
  • @SpiritoLibero 19:32:06
    To brzydko (hadko) tak mówić o nieobecnych i nie mających głosu. A kto wyprodukował kolegę? Putin?
  • @Paweł Tonderski 19:18:21
    [W planach sowieckich przy wybuchu takiej wojny] W planach amerykańskich nie było takiej wojny, nie był[o więc] taki[ego] atak[u] na Polskę przygotowywany[ego].

    >mieliby swoich ludzi bombardować i swoje wyrzutnie rakiet z głowicami jądrowymi, swoje wojsko, i składy bomb atomowych,

    To nie byłaby dla nich żadna nowość.

    > pisowska elito intelektualna zacznijcie myśleć.

    Personalne wycieczki zachowaj dla swoich druzja - na wódke, co ją tak lubicie taknowac tutaj publicznie.

    > Szaniawski twierdzi,

    Pan prof. Szaniawski

    >kolejny wasz bohater narodowy,

    Owszem. Wy nie macie żadnego. Zero. Null. Na tym polega turańszczyzna.

    > że takie wyrzutnie ruskich znajdowały się na terenie Polski.

    No i?

    >To nie Ruscy mieli to uczynić w razie wybuchu wojny jądrowej, tylko i wyłącznie Amerykanie.

    Dokumenty...
  • @gallux 19:48:49
    A kogo masz na myśli?
    Przecież duch i ludzie Antoniego Macierewicza vel Trotylewicza są tutaj w każdym kącie. I nikt ich nie knebluje.
  • @SpiritoLibero 19:56:56
    Nie ma pojęcia "każdy kąt". Z doświadczenia wiemy, że kątów może być nieskończona ilość. I ty się w tej nieskończonej ilości doskonale mieścisz. Ty plasujesz Macierewicza w jednym, a ja ciebie w drugim, tym ruskim. Paniatna?
  • @LordConqueror 21:51:49
    Promotorem tego pana są Dukaczewski, Makowski i Czempiński. Tu chyba nie może być wątpliwości?
    Komu i czemu służy ten portal? Nie wiem:-) Wystarczy przeczytać nagłówki.
  • @Stara Baba 17:31:09
    No i bardzo dobrze, że sprywatyzują bo jak dotąd to każdy złodziej las traktował jako teren niczyj czyli jego własny i brał co chciał i wywoził na oczach wsi i drzewo i runo i zwierzynę. Karany nie był bo na wsi wszyscy swoi i leśnicy i złodzieje i policja.

    Każdy komuch zawsze będzie lamentował nad prywatyzacją.
  • @gallux 22:07:20
    Twoja opinia na mój temat mnie nie interesuje.
    EOT
  • @konserwatystka 22:27:56
    A pani to z jakiej choinki się urwała?
  • @konserwatystka 22:27:56
    W młodości przy każdej szkolnej akcji lub nawet później po gajowego
    o pomoc prośbach własnoręcznie i bez zapłaty wysadziłem wiele tysięcy
    drzew w lesie. O ile pamiętam wchodząc do lasu czułem się jak bym po części do swojego, polskiego wchodził. Widząc grzybiarza myślałem ze ludzie (a nie złodzieje i komuchy) do lasu przyszli. Spotykając leśniczego pozdrawialiśmy się "Szczęść Boże".
    Ciebie kobieto, gdybym mógł, bym w lesie psami szczuł i dziki napuszczał. :-(
  • @Paweł Tonderski 18:19:50
    Kłóćcie się dalej. Może kiedyś nasze wnuki poznają prawdę.

    Ja się tylko czepiam szczegółów.

    "... z Polski nie pozostałby kamień na kamieniu, i żadna perzyna by też nie ostała..."

    "Widzicie to wszystko? Zaprawdę powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie został rozwalony" [Mt 24,1-2]. Słowa Jezusa do uczniów o świątyni w Jerozolimie. Pasuje.

    Co do perzyny jednak mam odmienne zdanie. Oprócz promieniowania (którego nie widać), co jak nie perzyna ma zostać po ataku jądrowym? To zgliszcza, popiół i żar.

    Obrócić w perzynę, czyli zamienić w zgliszcza.

    Warto znać i szanować naszą polską mowę.

    Tyle czepiania.
    Pozdrawiam.
  • ładnie się starasz, ale...
    ... to skąd wyciekły plany teatru III wojny i o polskim stanie wojennym? Mały gołąbek je wykradł i poleciał z nimi na zachód?
    No, bo skoro wobec ciebie Kukliński niczego nie wiedział i nie bral w niczym udziału, to KTO je dostarczył? Może Jaruzelski?
    Taaaa....
  • @gallux 22:09:30
    Ty natomiast ze swoim idolem Kaczyńskim służysz interesom pewnego lichwiarskiego plemienia i widać dobrze Ci z tym. I ostro wspierasz w tym dziele MK.
  • @Stara Baba 00:27:56
    Nie ma co dyskutować z takimi nawiedzonymi sobkami, ponad koniec swojego nosa nic nie widzących.
  • @zadziwiony 07:41:10
    W historii, którą znam ja, twoi idole zza Uralu, czyli azjatycka swołocz i dzicz, zapisali się krwawymi zgłoskami na moim Narodzie. Antysemityzm, jaki tu reprezentujesz, jest z kategorii tzw. ciemnej masy, która za wszystko obwinia Żydów. Nawet za trzęsienie ziemi i tsunami.
  • @Muni 01:38:44
    Oczywiście Sowieci nie mieli swoich agentów w Stanach i w Anglii usytuowanych na najwyższych szczeblach dowodzenia, ale także i w polityce, którzy zajmowali się bezpieczeństwem ich państw?

    To nie dlatego nie wybuchła wojna, tym powodem było to, po pierwsze Ruscy przegrali ten wyścig militarnie i ekonomicznie, a po drugie, po prostu ta wojna, mowa o wojnie nuklearnej nikomu się nie opłacała.
  • @DelfInn 19:53:04
    Z niego taki sam profesora jak z Bartoszewskiego, ale ten pisowski, to co innego, no i przyjaciel agenta Kuklińskiego, to już coś.
  • @SpiritoLibero 23:07:25
    Z szabasowej. :)
  • @Stara Baba 00:27:56
    Resentymenty prlowskie.
  • @konserwatystka 23:29:04
    Jak widzę nic Pani z tego nie zrozumiała a w PRL wszyscy żyli bo musieli. Nikt się o zgodę na PRL nie pytał.
  • Jeśli Kukliński był tak sprawnym agentem CIA, że nie wydano go GRU a nawet wywieziono z PRL
    by nam dać jako bohatera nienmal jak Izaaka Fleischfarbha vel Jozefa Światlo to albo byl tak chytry albo CIA chroniło go od konszachtów z Walęsą, Kjuroniem, Gieremnkiem Buzkiem i bliźniakami Kaczyńskimi choć w sjonistycznej szkole filklowej PRLowskiej ukradli księżyc.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY