Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
25 postów 168 komentarzy

Kłamstwo przeminie,prawda nie zginie

Adam Zawrat - Prawda, cnota i sprawiedliwość z jednego pochodzą gniazda. Trudno dla nich znaleźć rymowanie.

I to ma być reforma wojska?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Poważna część kadry dowódczej Wojska Polskiego, właśnie teraz, do końca stycznia, opuszcza szeregi wojska i przechodzi do rezerwy lub w stan spoczynku.

I to ma być reforma wojska?

Marian F

za blogiem generała Makarewicza ...w słusznej sprawie ... ale kogo to obchodzi ?

dzisiaj tematem jest Madzia z Sosnowca, nowy kandydat na marszałka sejmu ...i kto dyma D…dę ...

 

Czytając w końcu grudnia ub. roku i w styczniu tego roku portal polska-zbrojna.pl, a szczególnie zakładkę KADRYmożna odnieść wrażenie, że następuje jakaś wielka demobilizacja, jak po zakończeniu wojny.

Poważna część kadry dowódczej Wojska Polskiego, właśnie teraz, do końca stycznia, opuszcza szeregi wojska i przechodzi do rezerwy lub w stan spoczynku.

W ostatnich dniach ta zakładka stała się nawet monotonna i wywołuje przygnębienie, gdyż widzi się tylko tytuły w stylu: pożegnanie z mundurem, na ostatniej zbiórce, zakończyli służbę wojskową lub bardziej poetyckie, aczkolwiek nie mniej smutne: kamienie milowe na żołnierskiej drodze, czy żołnierzem zostaje się do końca życia. Jeszcze większy smutek ogarnia człowieka, gdy zagłębi się w lekturę takich komunikatów i uzmysłowi się sobie, kogo te komunikaty o pożegnaniach dotyczą.

Na przykład, w komunikacie pod tytułem Podwodniacy zakończyli służbę czytamy, że z końcem stycznia do cywila odchodzi dwóch komandorów: szef sztabu-zastępca dowódcy dywizjonu okrętów podwodnych, szef sekcji wychowawczej tegoż dywizjonu i jeszcze dwóch kapitanów marynarki, a więc ścisła kadra kierownicza naszego jedynego dywizjonu okrętów podwodnych.

W innym miejscu czytamy, że w jednej z naszych trzech dywizji Wojsk Lądowych z mundurem żegnają się generał , zastępca dowódcy dywizji, szef szkolenia dywizji, szef wydziału i szefowie sekcji wydziałów sztabu dywizji, a więc znowu znaczna część kierownictwa. Jeszcze większą zgrozą wieje, gdy czytamy o pożegnaniach organizowanych na najwyższych szczeblach: minister żegna za jednym zamachem 13 oficerów, w tym 10 generałów i 1 admirała, w Sztabie Generalnym WP żegnano jednocześnie 17 oficerów, w Dowództwie Marynarki Wojennej pożegnano ponad dwudziestu oficerów, w Dowództwie Sił Powietrznych osiemnastu i rekord w Dowództwie Wojsk Lądowych  2 generałów i 30 oficerów starszych.

 

       Wiem, że wśród żegnanych oficerów jest sporo takich, którzy osiągnęli wiek emerytalny i ich odejście jest rzeczą naturalną. Jednak daleko nie wszyscy osiągnęli wiek 60 lat, a nawet nie osiągnęli pełnej wysługi uprawniającej do pełnej emerytury. Nawet na zdjęciach widać, że wielu z nich to ludzie jeszcze stosunkowo młodzi, choć niewątpliwie doświadczeni, kompetentni i będący specjalistami w swoim fachu.

Tym bardziej dziwi, że ten masowy exoduskwitowany jest przez wojskowe media suchymi sprawozdaniami z pożegnań, bez głębszej refleksji nad tym, że właśnie teraz, w styczniu, szeregi wojska opuszcza cała rzesza wysokiej klasy fachowców, często z wysokich stanowisk i bez przymusu emerytalnego. Żaden ze złotoustych felietonistów tak chętnie piszących o sukcesachpolityki obecnych władz wobec wojska, nie chce (lub nie może) dokonać analizy tego zjawiska i jego wpływu na zdolność bojową Sił Zbrojnych. Wiem, że przyczyn, które spowodowały ten masowy odpływ kadry jest sporo i są one różne. Musimy również sobie zdawać sprawę z tego, że ci oficerowie i podoficerowie, o których odejściu informują teraz wspomniane komunikaty, to daleko nie wszyscy żołnierze opuszczający w tych dniach szeregi armii. Jakoś dziwnie w tym roku resort obrony narodowej nie informuje o ogólnej liczbie żołnierzy, którzy w 2012 i na początku 2013 roku odeszli ze służby. Pamiętam takie zestawienia w latach ubiegłych i jak one szokowały opinię publiczną. Czyżby w tym roku, w porównaniu z latami ubiegłymi, było tak dobrze, że się o tym nie mówi? Podejrzewam jednak, że gdyby był to faktycznie taki sukces, to specjaliści od PR-u niezwłocznie by go do celów propagandowych wykorzystali. Dziwna cisza i brak komentarzy dotyczących tego zjawiska w tym roku daje podstawy podejrzewać, że sytuacja może wyglądać na tyle źle, że stosuje się to dyskretne milczenie. Ze wspomnianych komunikatów nie wynika, bowiem, ilu młodych oficerów postanowiło opuścić szeregi nowej, profesjonalnej armii, ilu podoficerów i szeregowych zawodowych zrezygnowało ze służby i to pomimo podjętych przez kierownictwo MON wysiłków, aby właśnie tych żołnierzy zatrzymać w szeregach.

 

       Oceniam, że ten masowy odpływ doświadczonych żołnierzy będzie miał fatalny wpływ na poziom szkolenia, a w konsekwencji, na zdolność bojową sił zbrojnych, która i tak od dawna jest niebezpiecznie mała. Milczenie i de facto, brak reakcji decydentów na to niekorzystne zjawisko może mieć jeszcze jedną przyczynę. Planowana i wdrażana (pomimo braku uregulowań ustawowych, a więc nielegalna) reforma systemu kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi zaowocuje prawdziwą rzezią wśród generałów i oficerów Wojska Polskiego, gdyż symbolem reformy będą poważne cięcia etatowe i to wśród najbardziej doświadczonej i wykształconej kadry. Dlatego można podejrzewać, że obecne masowe odejścia są niejako na rękę kierownictwu MON i stąd może wynikać dziwna bierność wobec tego fatalnego w skutkach zjawiska. Kierownictwo resortu jest już zajęte tworzeniem podwalin pod nowe organy dowodzenia, czego przejawem jest utworzenie etatowego, enigmatycznego, Zespołu ds. Nowego Systemu Kierowania i Dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP, niemającego żadnego umocowania ani w obecnych ustawach regulujących funkcjonowanie Ministerstwa Obrony Narodowej, ani tym bardziej w nowych aktach prawnych, których Sejm nawet jeszcze nie rozpatrywał. Pomimo tego już teraz przenosi się i wyznacza na stanowiska w nowej instytucji generałów i oficerów z różnych legalnie działających instytucji i dowództw, oczywiście ze szkodą dla tych ostatnich. Należy również pamiętać, że ta nowa instytucja w zupełnie niezrozumiały sposób wkracza w kompetencje Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i je dubluje. Jasnym jest również, że ten nowy organ będzie podatnika kosztował duże pieniądze (siedziba, uposażenia, komputery, samochody, pieczątki, komórki i obsługa), przy których nagrody, jakie wręczyło sobie Prezydium Sejmu to małe miki. Jednym słowem, dalsza degrengolada, redukcja i pełna demobilizacja.

Marian F

 

 

KOMENTARZE

  • Polska de fakto armii nie posiada
    Zdolność bojową ma na pewno jedynie ekipa związana z misjami sojuszów a nienaruszalność naszych granic (o ile istnieją) gwarantuje jedynie brak chęci ich naruszenia i należy się z tym pogodzić, bez względu na to czy taki stan jest zamierzony czy wynika z przypadku.
  • @Aureliusz 17:03:03
    Naszych granic pilnują niemieccy, czescy i słowaccy celnicy oraz ukraińscy, białoruscy i rosyjscy POgranicznicy
  • Jeżeli nie ma żołnierzy, to po co nam oficerowie?
    Wystarczą firmy ochroniarskie i uzbrojone po zęby oddziały neoZOMO
  • @Aureliusz 17:03:03
    Problem w tym, że dezorganizacja i rozkład armii następuje od dwóch dekad i nie tylko na naszych oczach, ale również za przyzwoleniem wszystkich elit politycznych. W równej części lewica i prawica niszczyli wojsko. Niszczył zestaw polityków pod wodzą prezydenta Kwaśniewskiego, Kaczyńskiego a teraz Komorowskiego. Przecież obecny prezydent był za utworzeniem Dowództwa Wojsk Lądowych, a teraz podpisuje koncepcję likwidacji tego dowództwa, chociaż od początku było wiadome, że ten twór w polskich warunkach nikomu nie jest potrzebny.
    Oczywiście wojskowi w tamtym okresie zachowali się jak osiki na wietrze.To wszystko, co propaganda nazywa wojskiem, jest zbieranina cywilów w mundurach, kórym wydaje się, że bez wysiłku zarobi trochę grosza. Trzeba w tym miejscu współczuć pewnej grupie autentycznych zapaleńców, którzy chcieliby widzieć wojsko prawdziwe. Obecnie jest to niemożliwe.
  • @romeq 18:14:27
    Przy biernym stosunku środowisk wojskowych, a szczególnie tych skupionych w organizacjach żołnierzy rezerwy, czy też generalicji skupionej w elitarnym klubie, sprawami obronności jak zawsze interesują się cywile. A jest o czym dyskutować, aby nie dopuścić do ostatecznego rozbicia struktur wojska. Trafnie ujmuje to autor powyższego artykułu, przypominając przedwojenne poszukiwania „genialnych” rozwiązań dowodzenia siłami zbrojnymi, w rezultacie których w 1939 roku nie mieliśmy zgranych i wyszkolonych sztabów, co w znacznej mierze przyczynilo się do naszej klęski. Dziś sytuacja ma się powtórzyć. Niewidzialne ręce, wśród których bryluje gen Koziej, a którego doświadczenia dowódcze zakończyły się na szczeblu kompanii, przedstawiają nowe rozwiązania, niespotykane w żadnych armiach świata.Odnosze wrażenie, że jest to koncepcja według wzoru; " co by tu jeszcze można było spieprzyć" W myśl przygotowywanych przez wspomnianego generała propozycjach zlikwidowana ma być zasada jednoosobowego dowodzenia i jednoosobowej odpowiedzialności, na rzecz jakiegoś duetu wojskowych, na czele których ma stanąć ma super minister/ którym zazwyczaj jest dyletant w zakresie obronności/ i poprzez swoje rozkazy ma dowodzić armią na co dzień i przygotowywać ją na wypadek wojny. Tego nie wymyśliłby z pewnością największy wróg naszego kraju, bowiem głupota posiada również swoje granice.
    Dowodzenie wojskami, kierowanie procesem szkolenia, przygotowywaniem sił ekspedycyjnychnie może być konstytucyjnie firmowane przez dyletanta, któremu jeżeli nawet będa podlegać same lwy, to w końcu będą musiały one z rozpaczy pożreć tego barana.
    Metoda, według której jeden przygotowuje wojska do wojny, a drugi będzie dowodzil w czasie wojny jest "genialnym" wymysłem ludzi, którym zapewne przyświecają zupełnie inne cele, niż sprawa obronności kraju.
    Oczywiście założenia nie wspominają tu o konstytucji, bowiem jej złamanie nie interesuje projektantów, oni zapewne uważają, że ich pomysły muszą spowodować automatycznie jej przerobienie, tak jak nie interesuje ich też rola prezydenta jako Zwierzchnika Sił Zbrojnych. Ale skoro robi to jeden z najbliższych pracowników Belwederu, to trudno o logiczne wytłumaczenie. Tylko taka sytuacja jest niezgodna z polską racją stanu, bowiem kompletnie dezorganizuje system szkolenia, dowodzenia i przygotowania kraju na wypadek wojny.
    A co na to opozycja ze swoimi doradcami?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY